Król Bolesław Śmiały






Kobiety, dzieci jęczą i szlochają,
Mężowie szemrzą, gromadzą się w kupy
I głucho radzą.
Koło Żelimira
Bawiąca w mieście zebrała się szlachta,
I tu pod zamek idzie całym tłumem!
(Słychać krzyki i zgiełk za sceną. Zbylut zbliża się do okna, za nim król).

Patrz królu, cisną się pod sarnę bramę.
Ha! widzisz — łotry, żołnierza na straży
Już wywrócili— wtargnęli w dziedziniec!..
KRÓL.
Idź, zbierz drużynę i załogę zamku —
Jak zasłużyli, ja ich tutaj przyjmę.
ZBYLUT.
Dobrze, mój królu. (wybiega).
SCENA 9.
Król (wchodzą) Żelimir, Kryspin, kilku innych Panów, Szlachta, później Zbylut i Żołnierze

KRÓL.
Co to jest? skąd śmiałość?
Niezawezwani bez mego rozkazu
Wchodzicie w dom mój ze zgiełkiem i krzykiem,
Straż znieważacie wrót mych pilnującą —
Co to ma znaczyć? bunt to czy szaleństwo?
Ja na oboje mam skuteczną radę!
ŻELIMIR.
To krok rozpaczy, do którejś nas przywiódł.
Przeszła już miara naszej cierpliwości,
Ile jej było w nas, wszystkęś wyczerpał
Przez swe postępki nie ludzkie i krwawe.
Dziś oburzenie tylko nami włada,
I to co dotąd tłumiliśmy w piersiach
Może z obawy, a może w nadziei,
Że Bóg odmianę w tobie jaką sprawi,
Gwałtem się w słowach
donośnych wyrywa,
Bo dziś spodziewać się lepszej przyszłości
Byłoby więcej niżeli szaleństwem,
A wobec tego, czegośmy dożyli,
Już się niczego nie możemy lękać.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 Nastepna>>

Ciekawe Strony Internetowe

  1. Warszawa
    hartowanie indukcyjne

Menu:

Reklama: